pismo alternatywne
przy TAJNIAK.POLINOVA.PL
lipiec 2000

koniec świata
Dlaczego w pierwszej połowie lipca 1999 roku nie nastąpił koniec świata?
W tym momncie pewnie uśmiechniesz się, miły Czytelniku. Otóż dla członków tajemniczej ukraińskiej sekty jest to sprawa jak najbardziej poważna. Jej duchowy przywódca ogłosił miesiąc wcześniej, że "w lipcu 1999, w połowie, a dokładnie w pierwszej połowie lipca 1999 odbędzie się Wielki Koniec Świata". Półtora tysiąca wyznawców zjechało się w tym czasie do Kijowa, aby wziąć udział w uroczystym bankiecie i popełnić rytualne samobójstwo (zapewne nie chcieli patrzeć na wybuchy, które przewidywali).
Organa ścigania zaczęły trzeć swe brudne łapy z uciechy. Aresztowano parę tysięcy nawiedzonych i umieszczono ich w szpitalach lub po prostu więzieniach. Władze Ukrainy twierdziły, że nie chcą dopuścić do prowokacji.
Przypadkiem od niedawna mam styczność z panem Rajmundem B. - przedstawicielem pokrewnej sekty. Zgodził się pan Rajmund udzielić mi wywiadu.
Leon: Na jakiej podstawie sekciarze ci byli tacy pewni nadchodzącego końca?
Rajmund: Otóż prowadząc wnikliwe pomiary historyczno-sejsmograficzne sekciarscy naukowcy doszli do wniosku, że w dziejach wszechświata istnieją pewne okresy kierujące biegiem historii. Pomiędzy tymi okresami występują pewne wydarzenia, które tworzą swoistą dla nich granicę, co chyba jest proste i logiczne. Sekciarze twierdzą, iż na skutek takich wydarzeń we wszechświecie doszło na przykład do wyginięcia dinozaurów, później mamutów... Z powodu nie nadejścia końca świata już niedługo dojdzie do wyginięcia misiów koala, którą to tezę potwierdza fakt, że misie koala wcale nie są niedźwiedziami, co niektórych rzeczywiście może wprowadzić w błąd... Najstarsze wydarzenie tego typu, które znamy i które zdecydowało chyba najbardziej o dalszych losach wszechświata, to jego Wielki Wybuch.
Aktualnie przedziały czasowe dzielące te wydarzenia zmniejszają swoją długość według pewnej kwadratowej funkcji. Nie jestem jednak w stanie podać jej wzoru, poieważ nie jestem tak dokładnie wtajemniczony w działalność owej sekty. Zaznaczę natomiast, że od paru lat te wydarzenia wykręcające rzeczywistość wydawały się być sekciarzom coraz bardziej potężniejsze. Przewidywano, że wyzwalająca się energia będzie wreszcie kilkaset razy silniejsza od energii wyzwolonej podczas wspomnianego Wielkiego Wybuchu, więc w lipcu 1999, a najpóźniej w sierpniu tegoż roku, świat ulegnie definitywnemu zakończeniu. Cóż jednak miało się stać z materią? Otóż zgodnie z zasadami nieoznaczoności i zachowania energii, energia wyzwolona z materii miała unicestwić ją swomi narodzinami. Popiera to również teoria chaosu, a także teoria względności Einsteina.

Dlaczego więc nie nastąpił w oczekiwanym czasie koniec świata? Okazało się bowiem, że nasza cywilizacja nie zasłużyła sobie jeszcze w swej głupocie i bezmyślności na samozagładę, a tym bardziej katastrofę pochodzącą z zewnątrz. Godny zaufania ukraiński matematyk współpracujący ze spółką akcyjną Tajniak powiedział mi w zaufaniu, że główną przyczyną niewypełnienia się przepowiedni było błędne przyjęcie jednostki, czyli liczby jeden, która według sekciarskich uczonych jest równa 0,7989.

stały korespondent Leon przy współpracy redaktora Bronka