Strona naszego Pisma
karnawał 2001Podziemne Pismo Cyniczne Tajniak przy Tajniak S.A. str.

opowiadania
poprzednia strona spis treści następna strona

Rozmowa

Pamela usiadła przy barze, położyła torebkę na kolanach i poprawiła włosy.
- Białe wino dla pani. - Kelner postawił kieliszek na kontuarze i wrócił do innych gości.
Pamela upiła łyk wytrawnego napoju i pomyślała, że ostatni raz piła wino jakieś dwa lata temu z Howardem. Howard... Uśmiechnęła się do siebie na samo wspomnienie; bardzo przystojny biznesmen, szarmancki, grzeczny, ale trochę nudny. Brakowało mu poczucia humoru i paru innych cech, ale pomimo to, dość miło wspominała tych osiem miesięcy, jakie z nim spędziła.
Odwróciła się bokiem do baru i jej wzrok padł na pięciu mężczyzn prowadzących ożywioną dyskusję. Jeden z nich, o włosach kruczoczarnych jak heban, dobrze ostrzyżonych i w jasnym, trzyczęściowym garniturze, tłumaczył coś pozostałej czwórce, a że w mieście odbywał się akurat międzystanowy zjazd przedsiębiorców z różnych firm, nietrudno było się domyślić, że panowie rozprawiają o interesach. Zresztą o czym można rozmawiać w Teksasie, jak nie o ropie naftowej?
Przez dłuższą chwilę Pamela nie odrywała wzroku od elegancko ubranego dżentelmena. Emanowała od niego niezwykła siła, upór i zdecydowanie, pomijając już to, że był niezwykle atrakcyjny.
- Mogę się przysiąść? - usłyszała nagle za plecami.
Odwróciła się i napotkała jasne spojrzenie młodego mężczyzny, który absolutnie nie pasował do tego miejsca przez wzgląd na niebieską koszulę i dżinsy, ale wydał jej się miły, więc skinęła głową.
- Oczywiście, proszę.
Usiadł obok niej na wysokim stołku i poprosił kelnera o bourbona z lodem.
- Jesteś tu w interesach, czy towarzyszysz jednemu z tamtych panów? - zapytał.
- Tylko towarzyszę - odpowiedziała.
- Któremu z nich?
- Temu, który teraz mówi. - Odstawiła kieliszek na kontuar i ponownie spojrzała w kierunku toczących dyskusję biznesmenów.
- Jest chyba najmłodszy z nich, prawda? - zainteresował się.
- Owszem - przyznała. - Ma trzydzieści siedem lat.
- Jesteś z nim blisko?
Obrzuciła go nieco zdumionym, ale nie karcącym spojrzeniem.
- Czemu miałabym na to pytanie odpowiedzieć? Przecież nawet cię nie znam.
- Przepraszam - uśmiechnął się i wyciągnął do niej rękę. - Jestem Dave Cooper.
Uścisnęła jego dłoń.
- Pamela Westword - przedstawiła się.
- To jak? Jesteś z nim blisko?
Roześmiała się cicho i zakładając nogę na nogę odpowiedziała:
- Bardzo blisko. Bliżej już byśmy być nie mogli.
- Rozumiem - skinął głową. - Moja była dziewczyna nie potrafiła żyć w takim pędzie, jaki powodują interesy i rozstaliśmy się. Jak sobie z tym radzisz?
- Uczę się - odpowiedziała. - Jestem na pierwszym roku nauk politycznych.
- Masz osiemnaście lat?
- I dwa miesiące - dodała.
- Spora różnica wieku - zauważył.
- Dziewiętnaście lat to dużo? - Przyjrzała mu się uważnie.
- Niektórzy uważają, że to niestosowne.
- A ty?
- Jestem tolerancyjny. Jeśli łączy cię z nim uczucie, to w porządku. - Pociągnął łyk bourbona i odstawił szklaneczkę na serwetkę. - Łączy cię z nim uczucie?
- Kocham go - przytaknęła.
- I nie przeszkadza ci, że ciągnie cię ze sobą na nudne zjazdy?
- Wcale mnie nie ciągnie - sprostowała. - Mam wakacje, a poza tym, lubię z nim jeździć. To nie jest żaden obowiązek.
- Jasne - mruknął.
- Mówię poważnie.
- Oczywiście.
Dave od razu się zorientował, że siedząca obok niego w obcisłej sukience dziewczyna, odznacza się wyjątkowo silną osobowością. To, że taka seksowna panna jest związana z mężczyzną starszym od siebie o połowę, traktował jako jej kaprys. Pożałował jednak, że nie jest wolna.
- Jaki on jest? - zapytał.
- Stanowczy, odpowiedzialny, troskliwy i bardzo wesoły - wymieniła i ponownie powędrowała wzrokiem do opisanego właśnie przez siebie mężczyzny. - I przystojny - dodała z uśmiechem.
- Dlaczego taka piękna kobieta wiąże się ze starszym facetem?
- Głupie pytanie, Dave - obruszyła się. - Nie odpowiadam na takie. Poza tym powinieneś wiedzieć, że osiemnastoletni chłopak pod względem emocjonalnym dorównuje piętnastoletniej dziewczynce. Niektórzy z tego nie wyrastają.
- Bardzo śmieszne - mruknął. - Zaczynam się domyślać, dlaczego z nim jesteś. Płaci za studia, co?
- Prostak z ciebie. - Pamela wstała, zapłaciła kelnerowi za wino i odeszła od baru.
- Zaczekaj - Dave szybko znalazł się przy niej i chwycił ją za rękę. - Nie musisz się od razu obrażać.
- Ja się nie obrażam. Po prostu uważam rozmowę za skończoną i, co najważniejsze, za niebyłą.
Zaśmiał się.
- Uważasz się za lepszą będąc na utrzymaniu zamożnego biznesmena? Kto ci dał takie prawo? On? - Z pogardą spojrzał na grupkę przedsiębiorców, z których jeden teraz bacznie mu się przyglądał.
- Puść moją rękę, bo wezwę ochronę - syknęła.
- Już się boję - rzucił jej nieprzyjazne spojrzenie.
- Wszystko w porządku, Pam?
Na dźwięk męskiego głosu Dave odsunął się nieco od Pameli i napotkał wzrok tego z dyskutujących, o którym rozmawiali. Utrzymanka i jej sponsor, pomyślał.
- Nic ci nie jest, Pam?
- Nic, tatusiu, w porządku. Ten pan właśnie się żegnał. - Spojrzała na Dave'a wymownie i wsunęła dłoń pod ramię ojca. - Pójdziemy na lunch? Umieram z głodu.
- Oczywiście, kochanie - uśmiechnął się i ruszył razem z nią do wyjścia.
Pamela natomiast pomyślała, że zemsta jest słodka, a jej wielką nagrodą był wyraz twarzy Dave'a, który teraz wyglądał jak wyciosany z kamienia posąg o bardzo głupkowatej minie.

Koniec

12 - 13 maja 2000

Marta Bilewicz



poprzednia strona spis treści następna strona