Zapisuj sny. Bez tego nie będzie ci tak dobrze, jak mogłoby być. Po co pytasz dlaczego?
Rozmawiałem dziś ze świnią. Powiedziała, że zapisywanie snów pozwala je zapamiętać. Nic bowiem tak nie utrwala wiadomości, jak ich powtarzanie, a im krócej wiadomość istnieje w pamięci, tym częściej powinno się ją powtarzać.
Możesz na sprawę spojrzeć z drugiej strony. Im dłużej coś wiesz, tym rzadziej musisz powtarzać. Dlaczego? Bo to jest już utrwalone.
Największe niebezpieczeństwo zapomnienia istnieje zaraz na początku, kiedy to mówisz sobie "tego nie da się zapomnieć".
Pierwszy aspekt
Jako szaman pełniący rolę szamana plemiena miałem niedawnej nocy sen, który dotyczył inwazji Marsjan. Kiedy opowiadałem o tym Radzie Starszych, wśród których znalazłoby się wielu radców starszych ode mnie, jej członkowie stukali się w głowy tomahawkami mówiąc, że istnienie Marsa wcale nie jest takie pewne. Stary Koń chichotał przy tym znacząco aczkolwiek dyskretnie i mamrotał jakieś wyrażenia, których poznał wiele, jako że koresponduje z kimś z plemienia południowego. No i postanowiliśmy zwrócić się z tą kwestią do odprawiającego akurat ceremonię powitania Słońca, nieobecnego na zebraniu, Starego Górala. Wydawało nam się bowiem, że jako Góral to on wiele wie, wiele widział, słyszał, wiele rozumie...
W tym czasie rozpętała się też burza, która przypomniała mi o wybuchach mających miejsce podczas wyśnionej przeze mnie marsjańskiej inwazji.
Z tą inwazją był jednak problem tego rodzaju, że potem śniło mi się, że się obudziłem i opowiedziałem wszystkim o mym śnie. I wtedy obudziłem się znowu i przykro mi było, że tylko mi się śniło, że ta inwazja mi się śniła. Bo gdyby ona śniła mi się naprawdę, to byłoby czym się pochwalić.
Drugi aspekt
Chodziłem po mieście w samej piżamie. Była to piżama flanelowa. Nie było problemu dopóki chodziłem sobie blisko domu, kiedy jednak oddaliłem się od niego, zbliżając się natomiast do przystanku autobusowego, przypomniało mi się, że zapomniałem się ubrać i postanowiłem wrócić. Przypomina mi to inny wątek, w którym kilkakrotnie wcześniej brałem udział. Polegał on na czynieniu różnych niepoprawnych rzeczy w pociągu.
Trzeci aspekt
Czasem zapomina się całą resztę, o której by się chciało pamiętać. W tym celu należy zakupić dwie świeczki, jedną większą, a drugą mniejszą i rytualnie podpalić obie, jednak w odpowiedniej kolejności. Najpierw jedną, potem drugą, a to, która jest która, powie nam nasza podświadomość, z którą już dziś powinniśmy umieć się dogadywać.
Czwarty aspekt
Trzynastego dnia o godzinie trzynastej trzynaście weszliśmy razem do autobusu. Może to był tylko taki piękny sen. A czym jest reszta? Piekłem? Czym jest piekło mniej więcej wiadomo... Więc czy to jest właśnie nim?
Piąty aspekt
W tych trudnych czasach zdarza się, że nie śpimy albo robimy to zbyt mało. Harówka dzień i noc, żeby jakoś przeżyć albo czegoś się dorobić... Niewiele rzeczy bardziej mylących, czy też bardziej mydlących oczy! Co się bowiem okazuje? Że śpimy, tylko że na jawie. Rzeczywistość staje się filmem oglądanym z pozycji znudzonego i zmęczonego widza, któremu pomyliły się już wszystkie wątki, osoby, zdarzenia i czynności - te wykonane i te, które na wykonanie czekają. Życie staje się złym snem, w którym okazuje się nagle, że to właśnie my jesteśmy krowami pędzącymi przez Pustynię Błędowską... Problem w tym, że z tego snu nie można się obudzić. Sen okazuje się rzeczywistością, jak ona uprzednio okazała się snem. Snem-piekłem.
Szósty aspekt
Wszystko miało być inne, wyśniło się całkiem inaczej. Granica między snem a rzeczywistością jest bardzo nikła. Pewnie jak każda granica, choć takie generalizowanie może być groźne. Pewnego dnia zdarza się to, czego nie spodziewałby się podmiot względem siebie. Względem każdego innego człowieka tak i to z nieskrywaną oczywiście satysfakcją.
Pewnego dnia staje się faktem najpiękniejszy sen, który właściwie nie miał prawa się wydarzyć w rzeczywistości. Niebo bierze nas do siebie, jeśli tylko mieliśmy nieco cierpliwości. Albo na autostradzie nasz samochód zamienia się w złom, ponieważ inny kierowca jechał inaczej. W jednej chwili może jednak nie, ale w kilku tracimy sens bycia...
Na granicy jawy i snu słyszę głosy, które niekoniecznie używają wyrazów obrażających adresata ich wypowiedzi. Czasem jest ich tak wiele, że po prostu trudno je rozróżnić. A czasem tylko pozornie te dźwięki coś znaczą. To tak jak w śnie, kiedy jesteśmy pewni, że spotkany człowiek mówi jasno, do rzeczy i na temat, a tak naprawdę słyszymy tylko barwę... To tak, kiedy patrzymy na rozmazaną plamę, a w rzeczywistości widzimy wspaniałe wzorki, których nie ma. Bo tak naprawdę odbieramy ułudę. Czy to rzeczywistość jest snem, czy sen rzeczywistością?
Śniła mi się rzeczywistość. Skoro nią była, to z definicji musiała istnieć naprawdę, choć to tylko był sen. Śniła mi się miłość, która była prawdziwa.
Podsumowanie
Za jednym tygodniem idzie drugi. Po nim idzie następny. Tydzień temu czekałem, dzisiaj wspominam. Tydzień temu czekając wspominałem zdarzenia sprzed uprzednich dwóch tygodni. Jesteś moim snem, a ja jestem Twoim (B. K.).
SZAMAN z plemienia
|