|
CZAS
POZACZAS
od tamtych chwil
minęło kilka dotknięć
i żal zdmuchnięty
i smutek
i wstyd który targał
serce dudniące
jak młot o pustą głowę
był jakiś uśmiech
marne pytanie
i chcieć cię mieć
strach że przegrałem
pewna różnica
takim spotkanie
między miłością
a pożądaniem
19.12.1999.
PRZEDPOCZAS
są tylko wyrazy puste
i ból że nie rozumiemy
próbując coś sobie przekazać
nie chcąc oszukujemy
po co układać słowa
tak od niechcenia usłyszeć
kamień
że niby to samo zrobiłem
a jeśli one coś znaczą
bo może mogłyby znaczyć
mieć jakiś sens gdzieś tam w sobie
a nie tylko schludną formę
czekam w nasłuchiwaniu
bez tego nie byłoby jestem
kamieni rzuconych w przestrzeń
i bez tego nie miałbym ciebie
11.1.2000.
DOCZAS
pociągi jadą puste
ja przyklejony do szyby
wpatruję się w krzywe drzewa
czasami ciebie tam widzę
nie kłam znaczy wszędzie to samo
czemu zieleń mylisz z czerwienią
nie wiem co z tą skałą się stało
z górą którą być mi przyszło
i jestem tak tutaj bez słowa
ktoś chce bym był za albo przeciw
ktoś pcha mnie kto inny znów ciągnie
chce ogień w mym sercu rozniecić
myśleli że jestem inny
takim mnie widzieć chcieli
a stanowcze to moje trwanie
miało dodawać im siły
15.1.2000.
WTENCZAS
więc wchodzę w ten czas prawie już jestem
wydłubuję oczy obcinam ręce
i wybebeszam to co zostało
z okoliczności ciągle mi mało
cel każdy ma a ja go nie mam
lecz gdzie on jest zapytam
kompletnie wygniotę moje ciało
ocenię historię zastaną
tu wszystko jest brzydkie czas ucieka
nic nie jest ładne jest schizofrenia
zabrakło słów to pewnie dlatego
a może zabrakło czegoś innego
gdy będę w środku rozejrzę się
to przecież bez oczu łatwiejsze
a głupie i mądre me przekonania
spod czaszki wymiecie anarchia
bezczeszczę dziś czas dany mi kiedyś
tymi słowami żądnymi treści
chęcią by wszystko było zbyt dobre
choć trochę do marzeń podobne
i mówię wam że czas jest krótki
że każdy czyn ma swoje skutki
że kochać kogoś to żyć dla niego
a nie siebie samego
23.1.2000.
DWUCZAS
czasem tak jest w życiu
że rozdwajam się
jestem wtedy nim
a on jest mną
więcej widzę więcej czuję
jeszcze więcej wiem
mnie samego wtedy jednak
jakby mniej
mija dzień i mija noc
ja jestem
czasem w tobie gdy
otwierasz drzwi
gdy otwieram oczy
widzę ciebie
wtedy znikam znów
na wiele dni
i dwa światła mam
przed sobą w dłoni
czarne słońca
poprowadzą mnie
szukam ciebie tu
na końcu drogi
znów przede mną
nowe ścieżki dwie
27.1.2000.
MROCZAS
zamek który stoi w dole
reggae co mym sercem kiwa
a na wieży sygnalista
melodyję nam wygrywa
w fosie siedzą grube słonie
na ich grzbietach sterczą mnichy
użyłbym innego słowa
nie widziałem takiej kichy
kolorowy statek stoi
w wodzie tuż przed horyzontem
deszczyk na nas w kratkę pada
cię dostrzegam kąta okiem
patrz jest tutaj sucha plama
stańmy na niej będzie fajnie
użyłbym innego słowa
dziś za oknem dużo czarniej
zapisuję białe kartki
moim czarnym długopisem
co za banał pewnie powiesz
ja potwierdzę to podpisem
ktoś tu mruczy nawet śpiewa
potencjalnie chyba dla mnie
użyłbym innego słowa
może byłoby zabawnie
5.2.2000.
WSZECHCZAS
jestem tym drugim
w sercu pustynia
bywam też czasem
górą z kamienia
jestem przybłędą
przemykam nocą
jak zwykły złodziej
ciągle tak błądząc
myśl weszła w głowę
i była piękna
taka historia
to niecodzienna
czegoś brakuje
znowu rok minął
zostałem tutaj
a chcę być wewnątrz
26.2.2000.
NASZCZAS
ruda kukułka
spogląda przez mrok
a inni wołają
do mnie już chodź
przejdę przez rzekę
i ominę miasta
znów chcę być kotem
by mnie pogłaskać
cokolwiek się dzieje
chcę siłę mieć
by móc ci mówić
co od dawna wiesz
i żeby teraz
już nie bolało
bo taka jest prawda
że ciebie mi mało
i skoczymy w górę
gdy będzie nasz czas
nie dotkniemy ziemi
wzlecimy nad las
i to co być może
odnajdzie się
bo zawsze jest dzisiaj
i kocham cię
8.4.2000.
CZAS WĘDROWCA PIERWSZY
to ja wam w drogę nie wejdę
czasem przystanę z boku
i tylko spojrzę ukradkiem
na tych co pragną wyroku
nie mówię o tym jak jest
lecz o tym jak chciałbym by było
sąd już założył kaptury
i będzie karał za wszystko
a ty taka całkiem i ja też kompletnie
wmieszani w siebie przeniknięci
paskudna chwila bo chce nam uciec
nieprawda tak tylko gadają ludzie
odchodzę bo przecież skazani
nie chcą żadnej pomocy
z pogardą tak na mnie patrzą
zostaną straceni w nocy
ja wtedy będę daleko
ciągle w tej obcej krainie
w tłumie ważnych tubylców
postać się moja rozpłynie
i jeśli chcesz zniknąć wraz ze mną
znikniemy razem chwila to wieczność
i nie mów że czas że kartki żółkną
nie jesteś nimi więc nie bądź smutną
16.6.2000.
CZAS WĘDROWCA DRUGI
jak mam zaufać
komukolwiek
16.6.2000.
|