odczucia
Brygada
Kryzys, Kraków, klub Extreme, 8 czerwca 2003
O reaktywacji Brygady Kryzys jest dość
głośno od paru miesięcy, więc niewielka czerwcowa trasa
koncertowa była dobrze przygotowana i rozbudziła nadzieje
na trwalszą obecność formacji na polskich scenach. Jak
wiadomo Brygada Kryzys reaktywowała się w odmłodzonym
składzie, który jest daleko niezadowalający dla starych
wielbicieli zespołu. Jest to sprawa bolesna i raczej
dobrze znana, więc nie będę się w to zagłębiał, a poprzestanę
jedynie na stwierdzeniu, że minimalny warunek reaktywacji
został spełniony, bo w składzie są dwaj liderzy,
dwa filary Brygady.
Brylewski i Lipiński z nowymi muzykami
(Lisiecki, Szymborski, Gałązka) zapowiadają na koniec
roku nową płytę, a przecież tylko tworzenie nowej i dobrej
muzyki będzie uczciwym uzasadnieniem całej imprezy pod
tytułem "reaktywacja Brygady Kryzys", żeby nie
było gadania o odcinaniu kuponów, niszczeniu legendy,
szarganiu świętości.
Na koncercie w Krakowie dało się odczuć
ogromną chęć grania i radość, z której wyłamywał
się tylko Lipiński: oschły, a w pewnym momencie nawet
obrażony na publiczność, gdy jakiś nadpobudliwy upiwiony
koleś podzielił się z nim nadmiarem piwa. Nie chcę
tu bagatelizować koncertowej chamówki i pijackiej
poufałości, ale reakcja była nieproporcjonalna , bo nagle
wszyscy przepraszać musieli za wybryk pojedynczego idioty
i udowadniać, że przyszli słuchać, a nie przeszkadzać.
Brylewski starał się łagodzić spięcia i to w nim było
widać największy entuzjazm.
Zaczęło się piosenką Water z albumu
Cosmopolis, ale zaraz potem nastąpiła seria najbardziej
kultowych i "pierwotnych" utworów: Nie ma
nic, Obudź się, Fallen, fallen is Babylon.
Dało się odczuć, że nowo powstały zespół nie ma jeszcze
tej pewności pozwalającej na granie bez oglądania się
na siebie. Nakładały się na to problemy techniczne z odsłuchem
i właściwym brzmieniem instrumentów, ale z tym nigdy nie
było łatwo na polskich scenach. Oczywiście wszelkie niedostatki
brzmieniowe i komunikacyjne wyrównywał fakt uczestnictwa
w wydarzeniu, które jeszcze parę lat temu wydawało się
niemożliwe do zaistnienia. Upływające lata nie odebrały
nic randze takich legendarnych kompozycji jak np.: Nie
wierzę politykom, Wojna, Centrala, To,
co czujesz, to co wiesz, Ty i tylko ty.
Brygada Kryzys zabrzmiała świeżo i
głośno. Pozostaje mieć nadzieję, że chęć "zaistnienia"
nie była jedynym motorem reaktywacji, że zespołowi towarzyszy
jakiś ambitny plan działania. Koncert się zaczął tuż po
zakończeniu referendum w sprawie integracji. Nikt co prawda
nie ogłaszał referendum w sprawie reaktywacji, ale
chyba obie decyzje były właściwe, a reaktywacja
Brygady jest mimo wszystko bardziej udana niż -
dajmy na to - reaktywacja Matrixa.
Krzysztof Fiołek
|