TAJNIAK


strona główna

IRC

F.A.Q.

błazenada

konkursy

zloty #trojki

gry

PPP

gwiazdy

KICK

linki

Pierwsze nieoficjalne zloty.


Parę dni temu natknąłem się przypadkiem na Murgenowe sprawozdanie z DRUGIEGO NIEOFICJALNEGO, jak raczył autor stwierdzić, zlotu kanału #trojka. Szkoda, że nie udało mi się znaleźć nic na temat pierwszego z tych nieoficjalnych, a przecież było ich kilka, więc coś można było już dawno skrobnąć i umieścić na stronie lppt. Skoro nikt tego nie zrobił, choć tylu mądrych ludzi mamy na kanale, postanowiłem uczynić to niestety ja.
Pierwsze nieoficjalne spotkanie kanału #trojka miało miejsce w 1995 roku, jeśli dobrze zapamiętałem słowa Potfora, w Krakowie. Było najzupełniej nieoficjalne, ponieważ nie było na nim nikogo z naszych oficjalnych operatorów... Ani Gerharda, ani Bobstera, ani Basi_35, ani żadnego innego przywódcy jakiejkolwiek frakcji... Szkoda, bo byłyby wpisy do pamiątkowego zeszytu, oczywiście z zaznaczeniem kto op a kto nie. Byłyby konkursy, byłoby przemówienie otwierające i zamykające tę bardziej nieoficjalną część nieoficjalnej imprezy... Obawiam się jednak, a obawa ta może nie być prawomyślna, że trójkowicze bawili sie ładnie i było im miło, choć to rzeczywiście trudne do wyobrażenia w takich warunkach.
Nic mi nie wiadomo o zlotach nieoficjalnych kolejnyh, ale przypuszczam, że Łotysze, którzy też podobno bywali tutaj szefami, parę razy musieli sie między sobą przynajmniej spotykać... Jakże żal, że i tam zabrakło kilku naszych przodowników, że nie było choć pana Marka N.


nieoficjalny zlot pierwszy kanału #trojka w Jarocinie (rok 1993)

Źródła historyczne milczą co do nieoficjalnych spotkań mitycznych założycieli #trojki pod koniec 1998 roku, a trzeba przy okazji przyznać, że moment założenia kanału był w dziejach wszechświata punktem szczególnym - tak zwanym pępkiem świata i czasu, jako że od niego czas płynie do przodu i do tyłu. W końcu, gdyby nie założono #trojki w październiku roku 1998, nie mógłbym jej odwiedzać w czerwcu tegoż roku i nie mogłoby dojść do skutku owo spotkanie trzy lata wcześniej. Chwała wam za to, o legendarni dobroczyńcy ludzkości, co to niczym Prometeusz, wydarliście co trzeba komu trzeba i nie zważając na własne męki, zrobiliście wszystko byśmy my, zwykli śmiertelnicy, mogli żyć godnie godnie się komunikując.
Pierwsze nieoficjalne spotkanie #trojki, na jakim dane było mi być, odbyło się pod koniec grudnia, tuż przed sylwestrem '98, czyli około 27 grudnia 1998 roku. Spotkałem się wtedy nieoficjalnie z niejakim Bobim, stałym ale rzadkim bywalcem kanału. Spotkanie nie było zbyt długie, ale za to bardzo miłe i poświęcone chyba w połowie sprawom #trojki. No ale był to zlot jeszcze w roku 1998, czyli dawno. Takie dawne sprawy być może nie powinny mieć już miejsca dla siebie na stronach lppt, więc nie ma sie co dziwić, że nasz szanowny kolega Murgen ich nie opisał, a jeśli nawet opisał, to zostały one już dawno usunięte, żeby zwolnić nieco miejsca dla dajmy na to Equino, który napisał podobno niesamowite sprawozdanie ze zlotu w Krakowie 27 listopada 1999 roku. Skupmy się więc, póki jeszcze wypada, na roku 1999 i przypomnijmy sobie wszystkie pierwsze nieoficjalne zloty i spotkania #trojki, o których niestety nie napisano gdziekolwiek indziej. Pewnie że nie napiszę o wszystkich, bo nawet nie wszystkich pamiętam, ale kilka postaram się wyłowić z głębokich zakamarków mojej pamięci.
Pierwsze pierwsze nieoficjalne spotkanie kanału #trojka, w jakim miałem wziąć udział, miało odbyć się w styczniu '99 w domu naszej uroczej koleżanki Suszy oraz jej uroczych siostrzyczek, jako że rodzice wyjechali, a ja i Tinuviel wyraziliśmy chęć wzięcia udziału w tej niezwykle nieoficjalnej imprezie. Zlot jednak nie odbył się, jako że nie poszedłem po Tinuviel, a sama jakoś nie chciała Suszy nawiedzać. Dlatego nie wliczajmy tego zlotu do spisu pierwszysch nieoficjalnych zlotów.

nieoficjalny zlot #trojki na Przystanku Woodstock w sierpniu 1998; ze sceny przemawia G., a pod sceną B_. mówi, że nie może tego słuchać, bo zazdrości jej, że to nie on mówi

Pierwsze pierwsze nieoficjalne spotkanie kanału #trojka miało bowiem miejsce kilka dni póżniej, pod koniec stycznia we Wrocławiu. Dużo można by opowiadać o bajkowo magicznej otoczce, jaka tej imprezie towarzyszyła, ale po co. Wystarczy, że wymienię uczestników. Otóż byli to: Tinuviel i ja czyli falarek. Spotkaliśmy się na rynku pod empikiem około godziny 14.00., skąd raźno ruszyliśmy całą grupą w stronę dworca pkp, wzbudzjąc przy tym zainteresowanie przypadkowych przechodniów. Na dworcu zrobiliśmy to, co sie zwykle robi na dworcach przy takich okazjach, po czym pożegnaliśmy się niezwłocznie (szlochom i płaczom nie było końca, co wzbudziło zainteresowanie pani konduktor pociągu relacji Wrocław-Rybnik, ale o tym może opowiem komuś kiedy indziej).
Drugie pierwsze nieficjalne spotkanie kanału #trojka miało miejsce w okolicach lutego. Wtedy siedziałem sobie w sali numer 12 w trzecim rzędzie przy komputerze chyba 11. Rozmawiałem sobie namolnie z kimś, gdy nagle na kanale pojawił się Meeneque. Już wtedy oboje zdawaliśmy sobie sprawę, że mieszkamy w tym samym mieście i że nieoficjalne spotkanie kanału z naszym udziałem jest tylko kwetią czasu. No i stało się. Okazało się, że Meeneque siedzi w tej samej sali, w drugim rzędzie przy komputerze chyba 6, czy coś w tym stylu. Nie obyło się bez uścisków, żartów, radosnych okrzyków oraz wzruszenia na kanale, któremu to stanowi świadomości przewodziła oczywiście Gonia - kanałowa specjalistka od szarlotki.
Jeszcze kilka dni póżniej w Jeleniej Górze pojawił się nasz specjalista od kolei - Kiefer. Było to wiec już trzecie pierwsze nieoficjalne spotkanie naszego przeuroczego kanału, a brali w nim udział: Kiefer, Meneeque i ja. Było niesamowicie, kto nie był, niech żałuje!
Potem był okres względnego spokoju, brałem raczej udział w nieoficjalnych spotkaniach innych kanałów, a nieoficjalne zloty #trojki odbywały się w Jeleniej Górze nadal, lecz były tak bardzo nieoficjalne, że szkoda na nie słów. Głównymi osobami biorącymi w nich udział byli: Nataniel zwany na kanale nieco inaczej oraz Tiroy, osobnik oficjalnie wpisany na jakąś dziwną listę na stronie lppt, ale czego ta lista dotyczy nigdy się nie dowiedziałem, więc mimo namowom niektórych operatorów, które przypominały mi namolność pewnej pani dyrektor, co mówiła mojej mamie: "Partia czeka", nie wpisałem się.
Kolejne pierwsze nieoficjalne spotkanie kanału #trojka miało wiec miejsce dopiero 9 maja. Wzięli w nim udział: Mysza, która sporadycznie ale systematycznie zwykła odwiedzać #trojke, oraz ja. Było też kilka przypadkowo spotkanych znajomych, na przykład babcia z Małej Poczty, która ów zlot oraz przede wszystkim Myszę i jej niezwykłą wręcz urodę wspomina do dzisiaj ubarwiając przy tym co bledsze momenty. Szczegóły tego nieoficjalnego zlotu podałem do wiadomości paru osób już w maju, więc nie będę się powtarzał. Powiem tylko, że nieoficjalność tego kolejnego pierwszego zlotu wpłynęła bardzo na moje dalsze losy oraz zaistnienie kilku kolejnych pierwszych nieoficjalnych spotkań #trojki. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do Inez, Jaszy, Jjoan, Tiroya, którzy w sprawie nieco się powinni orientować, jeśli jeszcze cokolwiek z moich wynaturzeń pamietają, oraz oczywiście do samej Myszy, która, jeśli będzie chciała, to opowie, jak miło się chodziło po okolicznych jeleniogórskich zaroślach.
Trzeciego czerwca odbyło się we Wrocławiu następne pierwsze nieoficjalne spotkanie kanału #trojka. Było kilka osób, z kanału osobiście byli: Sis-ter i ja. Tinuviel niestety pojechała sobie gdzie indziej, więc nie widziała jak wyleguję się na jej łóżku w akademiku Oaza. Do szczególnych wydarzeń z owego zlotu mogę zaliczyć niesłychany obiad, który zrobiła Sis-ter, oraz to, że mnie adoptowała w podobny sposób, w jaki zrobiła to później Grażka z paroma osobami na jedenym z kolejnych pierwszych nieoficjalnych spotkań.

zlot nieficjalny na górze Chojnik

Miesiąc później, trzeciego lipca, odbyło się w godzinach porannych i południowych kolejne spotkanie. Tym razem udział brali: Jjoan, Dracu, Bobi i ja, a jako gość specjalny przybył do nas pan Marek N. Wymieniliśmy z nim oraz między sobą kilka zdań, zwiedziliśmy Starówkę i Łazienki, bo przecież była to Warszawa, i podążyliśmy na zlot jak najbardziej oficjalny, o którym nie miejsce i pora by opowiadać.
Miesiąc później odbył się chyba już ostatni pierwszy nieoficjalny zlot kanału #trojka, w którym udziału nie brałem, bo byłem w okolicach Białegostoku, gdzie właściwie też był ostatni pierwszy zlot uczestników kanału #trojka. Brali w nim przecież udział: Tiroy, Misiek666 i ja. Tylko z przyczyn formalnych nie doszło do spotkania naszego zlotu z Jjoan, która 10 sierpnia była już przecież w Białymstoku.
Chociaż nie, przecież 22 sierpnia brałem w kolejnym pierwszym nieoficjalnym spotkaniu #trojki - zaraz po drugim spotkaniu oficjalnym 21 siernia. W zlocie tym (tym nieoficjalnym) brali udział: Jasza, Kobyła i ja, choć Kobyła szybko nas opuścił, po tym jak wysłuchaliśmy z Jaszą jego ścieżki dźwiękowej z filmu Matrix, którzy niektórzy mieli okazję oglądać na pierwszym nieoficjalnym zlocie w Sopocie 20 sierpnia. Ten nieoficjalny zlot 22 sierpnia był udany jak zwykle. Zwiedziliśmy jeszcze raz Sopot i Gdańsk, posłuchaliśmy prób z dorocznego festiwalu muzycznego, zwiedziliśmy sopockie szuwary i podziwialiśmy kiczowaty obrazek z tarasu widokowego z widokiem na Bałtyk.
Kolejne ostatnie pierwsze spotkanie #trojki miało miejsce i czas w dniach 15-17 września najpierw w Olsztynie, gdzie za organizację odpowiadała Jasza, a potem w Białymstoku, gdzie urodziny obchodziła Jjoan.

nieoficjalny zlot w czasie

Z pewnością nie wspomniałem o wielu innych pierwszych nieoficjalnych zlotach kanału #trojka, bo przecież było ich bardzo wiele. Na początku pażdziernika miały jednak już miejsce dwa równoczesne DRUGIE nieoficjalne zloty. Jedno u Ziuty z okazji urodzin niezwykle szanownej Grażki, o którym to spotkaniu pisał choćby Murgen i z którego to spotkania można ogladać wiele uroczych zdjęć na stronach lppt, oraz jedno w Jeleniej Górze, które trwało 5 dni, a brali w nim udział: Jjoan, Tiroy i ja, jeśli nie liczyć innych. Za gwóźdź programu uważam wejście całą gromadą na pobliską górę Chojnik i zwiadzenie zamku, który ktoś naniej wybudował, któremu zwiedzaniu towarzyszyły różnego rodzaju okoliczności przyrody - między innymi niesamowita tęcza uwieczniona trochę zbyt późno na kilku amatorskich zdjęciach.

koncert był udany, co widać po minach radosnych

Później miałem niewątpliwą przyjemność brania udziału w kilku kolejnych spotkaniach nieoficjalnych tego kanału, na przykład w połowie października z okazji trójkowego koncertu zespołu Closterkeller, o którym szeroko rozpisała się Dracu, co można gdzieś na lppt odnależć (ja dodam tylko, że uczestnicy zlotu mieli okazję jeść jedne z najwspanialszych gofrów produkcji Spajdera), albo z okazji święta państwowego 11 listopada w Białymstoku, na którym zjawili sie tylko nieopy, bo opy miały jakąś inną nieoficjalną imprezę gdzie indziej, ale gdzie i z jakiej okazji oczywiście nie wiadomo nic, albo takie tam spotkania nagłe, które też pozwolę sobie przemilczeć, gdyż nie wypada o nich mówić, a szkoda, bo mam wielką ochotę...

gofry zjedzone

Tylko już sam nie wiem jaki numer przydzielić tym spotkaniom nieoficjalnym. Czy ma to być dwójka? A może w pewnym momencie już trójka? Jeśli trójka, to muszę stwierdzić zdumiony i wniebowzięty, że w roku 1999 odbyły się aż TRZY nieoficjalne zloty kanału #trojka!!! Czyż to nie jest wspaniałe? Czyż nie rokuje dobrze na przyszłość? Myślę, że tak, i dlatego właśnie żyję nadzieją, że w roku dwutysięcznym uda się może przeprowadzić cztery, jeśli nie pięć nieoficjalnych zlotów tego przeuroczego kanału, jakim jest #trojka, czego sobie i Wam życzę.

buazen falarek grudzień 1999